środa, 19 listopada 2014

Konkurs Annabelle Minerals | Wyniki!


Wraz z firmą Annabelle Minerals dziękujemy za wszystkie zgłoszenia, których było bardzo dużo:)
Na kontakt czekam zgodnie z regulaminem, pamiętajcie o kontakcie z tego samego maila, jaki podałyście! :)
kosmetycznealterego(at)gmail.com

niedziela, 16 listopada 2014

Niedziela dla włosów #3


 Tym razem postanowiłam zrobić sobie małe, relaksujące spa przy pomocy pięknie pachnącego olejku o zapachu cytryny i bergamotki. JOIK to marka, której korzenie sięgają aż zimnej Estonii, stosowanie takich kosmetyków zawsze jest bardzo ciekawe :) Choć według producenta jest on skierowany do ciała (gdzie sprawdza się bardzo dobrze, łatwo się wchłania i nawilża) to kilkakrotnie już zastosowałam go do olejowania.


 Butelka bardzo prosta, bardzo podoba mi się zastosowany tu estetyczny minimalizm. Jest wyposażona w klasyczny spray, ale zawsze najpierw psikałam nieco olejku na dłoń.


Po umyciu włosów zastosowałam jedną z moich ulubionych masek, a konkretniej, Organic shop z jaśminem. 


Olejek bardzo dobrze nawilża przesuszone już końce, jak i całe włosy. W składzie znajdziemy oleje: słonecznikowy i winogronowy oraz naturalne olejki cytrusowy i bergamotowy. Nie jestem pewna, czy przy dłuższym stosowaniu rozjaśniałby włosy, ale z uwagi na cenę około trzydziestu pięciu złotych stosuję go z doskoku, poprawiając sobie humor :)  Warto wspomnieć, że został jest on w 100% naturalny i wykonany metodą handmade.


piątek, 14 listopada 2014

Avon zaskakuje | Szminki Ultra Color Bold

ruby shock

Jakiś czas temu w internecie pełno było zachwytów na temat najnowszych szminek firmy Avon, a mianowicie serii Ultra Color Bold. Długo nie miałam możliwości ich zamówienia i wypróbowania, ostatecznie zdecydowałam się na próbki mocnych, zdecydowanych odcieni. Powiem, a może raczej napiszę jedno: jestem bardzo pozytywnie zaskoczona trwałością, komfortem noszenia, równym zjadaniem. Aktualnie w nowym katalogu są one dostępne po około 16zł o ile się nie mylę, choć na allegro można je dorwać oczywiście taniej. Całkiem spora próbka kosztuje grosze, bo jedynie złotówkę. Warto się zainteresować!


Wśród wszystkich sześciu znalazłam trzy, ulubione kolory, w tym idealną czerwień, tak długo poszukiwaną. Zawsze pokazywałam się tu w różach, a tu miła odmiana. Szczerze przyznam, że zdjęcia szminek nie są moimi ulubionymi, wynika to raczej z moich przeciętnych ust ;)


Ruby shock to czerwień, z odrobiną pomarańczowych tonów. W porównaniu z koleżanką poniżej wypada zdecydowanie cieplej.


Berry bold to chłodna czerwień, w której niestety nie wyglądam specjalnie atrakcyjnie, podobnie też się czuję, choć przeczuwam, że znalazłoby się kilka jej fanek.


 Extreme mauve to specyficzny, trudny do opisania kolor, postawiłabym na stonowany, chłodny róż.


Hi-def plum podpatrzyłam u Atqi i bardzo mi się spodobał. Chłodny róż z dużą ilością fioletowych tonów. Nosząc go nasłuchałam się wielu komplementów na jego temat.


Power plum to ciepła śliwka, która wybitnie mi nie pasuje. Ale jakby nie było z reguły sięgam po chłodniejsze odcienie.


Bold bordeaux to ciemne wino, o którym na instagramie wspominałam, że nie pokażę się w nim ludziom. Wyszłam tak jednak i nikt nie krzyczał na mój widok, więc miałyście rację ;)



wtorek, 11 listopada 2014

Cieniowane | Lakier Donegal Shine nr 7151


Zazwyczaj staram się zachować różnorodność tematyki wpisów, jednak większa ilość wolnego czasu przyczyniła się do szybszego przygotowania zdjęć niż zazwyczaj :) Zwłaszcza, że ze zdobienia jestem całkiem zadowlona, mimo, że paznokci nie cieniowałam całe wieki. Niemniej, proszę o wyrozumiałość jeśli chodzi o drobne niedociągnięcia:)


Bazą był lakier Donegal Shine, w odcieniu ciepłej śliwki. Krycie jednak nie jest powalające, dwie warstwy dały sporo jaśniejszy kolor, który możecie dostrzec. Sam połysk rzeczywiście na plus.
Niezmiernie podoba mi się jednak efekt cieniowania lakierem holograficznym OPI, pokazywanym już całe multum razy. Korzystałam z mojego starego sposobu malowania, tutorial możecie podejrzeć tutaj.


Dawno temu pokazywałam podobny mani, choć w zimniejszych odcieniach. Coś czuję, że powrócę do takich urozmaiceń, o ile zdobędę moje inne lakiery.  Top coat był tu niezbędny i użyłam standardowo Essie Good To Go.


Miłego leniuchowania życzę!

niedziela, 9 listopada 2014

Apetyczne peelingi | Wellness & Beauty


Od jakiegoś czasu dzięki uprzejmości Rossmanna miałam okazję zapoznać się z kosmetykami marki własnej Wellness & Beauty, która ma być pomocna w tworzeniu naszego domowego spa, a dodatkowo pielęgnować ciało. Z całej paczki najbardziej interesowały mnie peelingi mimo, że nigdy nie byłam zwolenniczką solnych zdzieraków. Tutaj natomiast zaczyna się cała historia z nieścisłością w opisie, ale o tym nieco później.


Wersja kokos i mango zachwyca apetycznym, owocowym zapachem, zielona herbata natomiast jest świeża i nie wiedzieć czemu kojarzy mi się z melonem ;) W obu znajdziemy olej migdałowy lub oliwę z oliwek. W pierwszym również można dostrzec wiórki kokosowe. Bardzo podoba mi się cały styl opakowań, który przyciąga uwagę, a plastikowe słoiczki na pewno posłużą mi jeszcze w kuchni.


Składy nie różnią się tak bardzo, mimo, że jeden z nich opisywany jest jako cukrowy, a na pierwszym miejscu w składzie znajdziemy...sól morską! Cukier co prawda również jest, ale w mniejszych ilościach. Gdyby producent zastosował się do swojego opisu byłabym bardziej usatysfakcjonowana, moja skóra często bywa podrażniona, miło by było mieć w szafce bezpieczny peeling, który dodatkowo nie będzie jej irytował.


 Peelingi mocno zdzierają naskórek, ja dodatkowo używam szorstkiej rękawicy do masażu. Dzięki zawartości natłuszczających składników nie wysuszają skóry, a zapach utrzymuje się również po zabiegu. Cena jest bardzo przystępna, trzynaście złotych, dziś natomiast kończy się promocja i można było je dorwać jeszcze taniej. Szkoda, że zorientowałam się dopiero teraz.


Powrócę do nich, a jako, że zbliżają się mikołajki to sądzę, że taki kosmetyczny upominek ucieszyłby niejedną koleżankę :)