Strony

piątek, 1 sierpnia 2014

Przegląd lakierów na lato | Brzoskwinie, korale i róże

Nie jest żadną tajemnicą, że sporą część mojej kolekcji lakierów stanowią odcienie brzoskwiniowe poprzez róże i korale. Najczęściej po nie sięgam, kiedyś to głównie one przyciągały mój wzrok w drogeriach. Z czasem zakupy zostały ograniczone, czasem jednak otrzymałam kolejny egzemplarz od koleżanek czy też blogerek podczas wymianek.

Ze względu na aurę, jaka panuje, upalne i gorące lato postanowiłam przeprowadzić krótki przegląd lakierów, które świetnie sprawdzają się podczas takich dni, zarówno na paznokciach u dłoni a także u stóp. Spora część miała już swoją premierę na blogu, jeśli któryś z nich wyjątkowo Was zainteresuje będziecie mogły podejrzeć jak prezentuje się na paznokciach:) Wygląd poszczególnych kolorów może się nieco różnić, zależnie od ustawień monitorów.
P2 nr 850 wow wow wow brzoskwiniowo- różowy odcień, trzy cienkie warstwy (niestety dostępny tylko w DM)
China glaze, peachy keen, jasna, pastelowa brzoskwinia, dwie warstwy (tutaj odlewka)
Paese nr 215, pastelowa, choć nieco intensywna brzoskwinia, dwie-trzy cienkie warstwy
Maybelline, Colorama nr 91, brzoskwinia z dużą ilością różowych tonów.
Golden rose Classic (numerka brak) rozbielona pomarańcz, dwie warstwy
Wibo, Extreme nails pastelowy róż wpadający w brzoskwinię, z jasnoróżowym shimmerem, dwie warstwy
Rimmel, Salon Pro nr 313 Coctail passion, dwie warstwy,
P2 nr 630 Passion, zbliżony do poprzednika, choć nieco bardziej intensywny (również DM)
Golden rose, Paris nr 941, truskawkowo- koralowy odcień, trzy warstwy
Mollon nr 8 mild pink, po prostu truskawkowy :) dwie warstwy
Manhattan, Lotus effect nr 55K cukierkowy jasny róż o intensywnym połysku i nieco żelowym wykończeniu, trzy cienkie warstwy
Bell, Glam wear, dwie-trzy cienkie warstwy.
Eveline, Color edition, fuksja, dwie warstwy.

Odcienie najwierniej powinien oddawać poniższy wzornik:

środa, 30 lipca 2014

Środa z GoCranberry | Odżywczo wygładzający krem pod oczy

Znacie to uczucie, gdy dbacie o swoją skórę, pielęgnujecie ją, regularnie nakładacie krem pod oczy a efektów, no właśnie...brak? Wydawać by się mogło, że w przypadku wieku lekko ponad dwadzieścia niewiele trzeba, by spełnić jej wymagania. Tak jednak nie było i mimo, że robiłam co mogłam, aby ta delikatna okolica wyglądała jak najlepiej nie widziałam specjalnej poprawy. Najlepiej sprawdzało się u mnie olejowe serum z kwasem HA. Wszystko do czasu, aż miałam okazję wypróbować odżywczo wygładzający krem pod oczy marki GoCranberry.
Nie będzie przesadą, jeśli ogłoszę go najlepszym produktem tego typu, jaki miałam okazję stosować i już teraz wiem, że do niego powrócę, choć ze względu na dużą pojemność 30ml i wydajność nie nastąpi to aż tak szybko :)
Tak jak w przypadku serum do twarzy na noc, efekty są po prostu zauważalne. Skóra jest wyraźnie rozświetlona, wygładzona i zmiękczona, co czuć to przy dotyku. Opuchnięcia nie występują aż tak często.
Jak widać bogaty skład w zupełności spełnia swoje zadanie. Zapach typowy dla całej serii, nienachalny. 
Kosmetyki GoCranberry znajdziecie w lepszych aptekach lub w sklepie firmowym.
 
Jeśli zainteresował Cię temat produktów tej marki zajrzyj również do recenzji:

niedziela, 27 lipca 2014

NOTD: Bell

Sięgając pamięcią wstecz, gdy sporo czasu spędzałam jeszcze na wątku o paznokciach na znanym portalu Wizaż.pl przewijało się wiele zachwytów na temat lakierów Bell. Najczęściej podobały mi się te pokazywane przez Maliniarkę, lecz już wtedy moje zbiory były na tyle duże, że rezygnowałam z zakupów kolejnego egzemplarza za 12 złotych.
Dziś swój debiut będzie miał lakier z serii Glam Wear o numerze 605, intensywny, nieco neonowy róż. Dobrze się rozprowadza, choć może nieco smużyć. Wystarczą dwie, grubsze warstwy.
Plus za piękny połysk i gruby pędzelek, choć wielka szkoda, że nie jest on wyprofilowany. Na zdjęciach z top coatem Essie good to go.

Mój egzemplarz przeżył traumatyczne spotkanie z rozlanym zmywaczem, co jednak nie ujmuje mu uroku ;)
Chyba powoli zaczynam rozumieć pozytywne opinie i żałuję, że w mojej kolekcji nie mam więcej lakierów tej marki. Zwłaszcza róży i odcieni brzoskwiniowych, bo po takie sięgam zdecydowanie najczęściej, zwłaszcza w okresie letnim. 

piątek, 25 lipca 2014

Zawsze pod ręką | Wellness&Beauty, Lotion do rąk z mleczkiem migdałowym i ekstraktem z bambusa +KONKURS

Nieznośne uczucie ściągnięcia i suchość dłoni jest moim dobrym towarzyszem od kilku lat. Moim stałym rytuałem stało się więc kremowanie dłoni kilka razy dziennie, lecz wszystkie wiemy, że może być to nieco uciążliwe, zwłaszcza w pośpiechu. Świetnym rozwiązaniem okazało się być stosowanie lekkich i szybko wchłaniających się lotionów, a jeśli dodamy do tego opakowanie z wygodną pompką, to nie potrzeba chyba nic więcej :)
Seria Wellness&Beauty z mleczkiem migdałowym to nowość w drogeriach Rossmann. Asortyment jest bogaty, od maseł i peelingów, po kremy i żele pod prysznic. Do gustu przypadły mi zwłaszcza te o zapachu wanilii i sezamu.

Niewątpliwą zaletą lotionu jest brak pozostawianie tłustej warstwy i uczucia lepkości. Wchłania się błyskawicznie przywracając dłoniom miękkość. Nie jest to kosmetyk głęboko odżywczy, ale świetnie sprawdzi się postawiony w łazience lub w centrum dowodzenia czyli biurku ;)
Stosowanie umila przyjemny i delikatny zapach. Za 250ml (więcej, niż w standardowym kremie do rąk) należy zapłacić około 10zł, ale opakowanie można wykorzystać i przelać do niego inny, lekki balsam. Choć myślę, że wrócę do niego:)
Aktualnie na moim facebooku trwa konkurs, gdzie do zdobycia dwa ciekawe zestawy kosmetyków z tej serii. Zapraszam!:)
https://www.facebook.com/438022346290459/photos/a.439247886167905.1073741829.438022346290459719650361460988/?type=1&theater
KLIK


środa, 23 lipca 2014

Środa z GoCranberry | Bogate masło do ciała

Kolejna środa a co za tym idzie kolejny wpis o GoCranberry. Dziś na tapecie bogate masło do ciała, które nieco mnie zaskoczyło. Na szczęście pozytywnie!
Do wszelkich obietnic producenta w kwestii bogatych składów podchodzę z rezerwą, po tej marce jednak spodziewałam się jednak samych dobrych rzeczy. Opakowanie i zapach typowy dla wszystkich ich kosmetyków, choć w tym przypadku nuta zapachowa lekko mnie męczy.
Ku mojemu zdziwieniu po otwarciu opakowania zauważyłam konsystencję porównywalną z lekko ogrzanym olejem kokosowym, aksamitną i jak się okazało, bardzo treściwą. Wszystko za zasługą ogromnej dawki masła mango, shea oraz oleju arganowego, migdałowego i oczywiście, żurawinowego. To wszystko sprawia, że wystarczy go niewielka ilość do posmarowania całej skóry. Jak możecie się spodziewać, działa otulająco i regenerująco na suchą i spierzchniętą skórę, pozostawiając lekką, tłustawą warstewkę. Genialne również do paznokci, dłoni i skórek, zwłaszcza po wykonanym wcześniej peelingu.
Świetnie sprawdza się u mnie na atopowej skórze na plecach. Na całe ciało aktualne jest zbyt bogate, ale jesienią i zimą jak sądzę będzie idealne. Aż żal używać, na szczęście wystarczy mi na wieki. Za 200ml w sklepie firmowym należy zapłacić aż 49zł.
 W ramach cyklu Środa z GoCranberry mogłyście również przeczytać o świetnym serum do twarzy.